Większość z nas ma choćby podstawy z języka angielskiego regularnego – pamiętaj – to konieczność, by przejść dalej i uczyć się języka specjalistycznego branżowego.

Sara Sobala: Jak wyglądała Twoja ścieżka rozwoju zawodowego do momentu, w którym jesteś teraz? Jolanta Dyjur:  Odkąd pamiętam, kierowałam się ambicjami. Około dwudziestu lat temu usłyszałam WWO – „Mogę wszystko”. I te słowa prowadziły mnie wszystkie lata. W nauczaniu języka angielskiego osiągnęłam wszystko, co mnie interesowało. Wielokrotnie Orły Edukacji, Zadowolony Klient, Firma Godna Zaufania i inne…

Sara Sobala: Jak wyglądała Twoja ścieżka rozwoju zawodowego do momentu, w którym jesteś teraz?

Jolanta Dyjur:  Odkąd pamiętam, kierowałam się ambicjami. Około dwudziestu lat temu usłyszałam WWO – „Mogę wszystko”. I te słowa prowadziły mnie wszystkie lata.

W nauczaniu języka angielskiego osiągnęłam wszystko, co mnie interesowało. Wielokrotnie Orły Edukacji, Zadowolony Klient, Firma Godna Zaufania i inne Zaczęło mi czegoś brakować. W pracy stało się komfortowo i nudno – musiałam coś zmienić. Aż w pewnym momencie przyszła mi do głowy myśl „chciałabym się czegoś nowego nauczyć”. Stąd specjalizacja tłumaczeń medycznych – medycyna, którą byłam zafascynowana również odkąd pamiętam, przychodzi mi z wybitną łatwością i przyjemnością. Niesamowite jest to, że myśląc „znam i rozumiem ten temat” nagle pojawia się 100 odnóg. Nauka nigdy się nie kończy. Continuous learning.

Miałam przeogromne szczęście bycia otoczoną wybitnie inspirującymi ludźmi – lekarzami, chirurgami, pielęgniarkami. Wszyscy totalnie zakochani w tym, co robią. Stale udowadniając, że sky is the limit. Czułam się jak ryba w wodzie mogąc się uczyć od tak niesamowitych osób. Te same osoby zainspirowały mnie do organizacji konferencji medycznych – chciałam, byście ich poznali! Jacy są niesamowici i jak bardzo medycyna jest przystępna.

Marzec 2020. COVID-19. Totalna panika, paraliż. Zajęcia wyłącznie online. Byłam zmuszona do zamknięcia mojego biura stacjonarnego. Straciłam 2/3 klientów. Było ciężko. Rozwód. Po trzynastu latach związku. Bardzo dobra decyzja. (o tym kiedy indziej) Minęło ponownie trochę czasu, nabrałam wiatru w skrzydła. Stale pracując nad mindsetem, nad docieraniem bardziej i dalej.

Styczeń 2022. Polski Ład. Wzrost podatku dochodowego. No ten kraj chce mnie wykończyć. Jakbym jeszcze w jakikolwiek sposób kombinowała, to pewnie bym się nie przejęła w większy sposób. A ja służbistka nawet pół godziny zajęć daję na fakturę.

Luty 2022. Wojna na Ukrainie. Panika, strach, paraliż, niepewność. W międzyczasie pojawił się (fake?) news o Szwajcarii(dotychczas neutralnej politycznie) wysyłającej sprzęty/wojsko na Ukrainę. Kiedy zwykle żyję jednorożcami i tęczami (z radości, nie poglądów politycznych) wszyscy wokół mnie zauważyli, że iskierka zniknęła. Nie, to nie jestem ja. Zatem szukam. Szukam gdzie, dokąd, jak, w jaki sposób, gdzie będzie bezpiecznie. Monako – brak podatku dochodowego, kraj-miasto na południu Francji, waluta euro, będący poza Unią Europejską. Brak podatku dochodowego?! Co trzecia osoba na ulicy jest bilionerem?! LECĘ!

Zaczęły się poszukiwania, sięganie dokąd tylko się da. Zajęło mi to kilka tygodni. Ale tak! Udało się! Skontaktowała się ze mną kobieta, która poszukiwała osoby do rozwinięcia jej firmy w obszarze medycznym. Zaproponowała, że mogę zamieszkać z nią i jej rodziną. Mówiła, że pracuje z personelem medycznym, zapozna mnie ze wszystkimi; networking, networking, networking… Na miejscu okazało się, że potrzebowała mojego CV by… opiekować się jej trzyletnim dzieckiem. Wszystkie obietnice o networkingu, 250 euro za godzinę pracy prysnęły, jak bańka mydlana. No nic, jakoś muszę sobie z tym poradzić. Ponownie na własną rękę (mieszkając w Monako) sięgałam gdzie się tylko da. Żyjąc kilka miesięcy w takim stresie, że ketonal mi nie pomagał na nerwobóle nóg, ani joga o 3 w nocy.

Minęło kilka tygodni, jakieś kontakty połapane. Koleżanka mówi, że wyjeżdża na miesiąc na urlop z rodziną i że w mieszkaniu przez nadchodzący czas będzie przebywać jej najlepsza przyjaciółka, która „ma mały start-up”. No spoko. Miałam swój pokój, więc… bez różnicy. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłam tą przyjaciółkę. Emanowała pięknem, ogromnymi pieniędzmi i klasą. Już podczas pierwszej rozmowy okazało się, że ma „łeb jak sklep” i jej „mały start-up” to multibilionowy pomysł we współpracy z największymi markami modowymi. O żesz wow. Ogromny przywilej móc poznać takich ludzi, znających swoją wartość, wartość swojej wiedzy, przebojowości i sięgających wyżej, niż niebo. W któryś zupełnie randomowy dzień biorę prysznic, w szlafroku idę do kuchni po kawę a tu nagle: „Jolanta, you’re Polish, right?”

Dżizus, czy naprawdę następna francuzeczka będzie mieć do mnie problem, że pochodzę z Polski – na marginesie, kraju o którym Francuzi (ci, których poznałam – mówiłam gestykulując „Francja, Niemcy, Polska” – zero.) nie mają pojęcia – no chyba walnę ją w łeb, niech spojrzy na mapę, gdzie kraj jest choćby zlokalizowany. Ale dyplomacja wygrała. „yes, why?” „we are now opening a department of our company in Poland and we are looking for a CEO”. Stoję w tej kuchni, pijąc moją parzoszkę, w tym szlafroku, bez makijażu, z mokrymi włosami rozwalonymi na wszystkie strony świata. „you know, if I knew I was taking part in a job interview, I would be looking completely different”. Ale w sumie nie miało to dla niej znaczenia. Przedstawiła mi agendę firmy. Niesamowicie progresywne spojrzenie, zmodernizowanie największych domów mody na świecie. Od słowa do słowa, przekonała się, że jestem właściwą osobą na właściwym miejscu. Dokumenty podpisane, mogę wracać do Polski, wspaniała praca w kieszeni. Pomieszkam u rodziców dwa tygodnie i lecę na Sardynię dalej się opalać, jeść pachnące owoce i warzywa i szczupleć w mgnieniu oka bez żadnego wysiłku.

Mija tydzień. Dwa. Trzy. Miesiąc. Zero odzewu. GDZIE TA MOJA PRACA?! O, Pisze.. „Sorry Jolanta we didn’t get the funds from the European Union” Momentalnie pożegnałam moją Sardynię, Porsche, wyjazdy służbowe po całym świecie, wolność. Stale się rozwijając, ucząc medycyny, tworzyłam swoje produkty edukacyjno-medyczne. Cały czas mając w sercu „mogę wszystko”.

Poznając mojego obecnego partnera, w tamtym czasie był moją oazą spokoju, moją radością, nadzieją. Wysoki, bystry, pękający pragnieniem radości z życia i cieszeniem się każdym momentem. Emanujący spokojem, rozwagą, ciepłem i opieką. Zapewnił mi totalny spokój psychiczny i nagle okazuje się, że.. jestem kreatywna! Jest tyle produktów, które chcę stworzyć! I już nawet wiedziałam, jak. I teraz jestem tutaj. Jestem tłumaczem medycznym, z dziesiątkami produktów związanych z medycyną, edukacją, badaniami klinicznymi, rekrutacją, psychologią i empowermentem. Regularnie zaprasza się mnie do współpracy, do wywiadów, do wyrażenia swojej opinii. W tym momencie mam w produkcji cztery książki, trzy aplikacje, kilkanaście produktów video związanych z edukacją o języku angielskim w badaniach klinicznych i środowisku medycznym. Budzę się codziennie z nowymi pomysłami. Co niedzielę zapraszam inspirujących ludzi na moje LIVEnTHRIVE, by dzielili się swoimi historiami i inspirowali osoby wokół siebie. I wiem, że to nie koniec. Może będę rolnikiem za pięć lat? Kto to wie. Wiem jedno na 100% – mogę wszystko.

Jakie sposoby nauki języka angielskiego uważasz za najbardziej efektywne?

Najbardziej efektywnymi sposobami nauki języka angielskiego są sposoby, które są dla Ciebie dobre i skuteczne. Tak, wiem. Masło maślane. Ale to Ty znasz siebie najlepiej. Nie ma złotego środka. Do pewnego momentu uczyłam się wyłącznie z list słownictwa. Pojawiły się mapy myśli. Zakreślacze, pisaki, kolory, organizacja wiedzy. Na specjalizacji medycznej odkryłam naukę z fiszek (teraz tak sobie myślę, że straszecznie późno). W moim peak weeku przed egzaminami byłam w stanie się nauczyć 1000 słów w tydzień – angielski, polski i definicja. Absolutnie preferuję naukę z papieru, nie cyfrową – ale to Ty siebie znasz i wiesz, co jest najbardziej skuteczne. W temacie języka niemieckiego najlepiej działa na mnie totalna immersja. Jadę do Niemiec, słucham i odświeża mi się te 15 lat nauki szkolnej. Oglądam Netflixa po niemiecku, z niemieckimi napisami. Słucham niemieckiego radio. Oglądam mecze piłki nożnej po niemiecku. Ale zawsze powtarzam, że regularna nauka z nauczycielem, w którego kompetencje wierzysz, im (i jemu!) ufasz – z odpowiednią motywacją wewnętrzną – przynosi cuda.

Od czego zacząć naukę języka branżowego w badaniach klinicznych?

Zdecydowanie ponownie – totalna immersja. Wejdź na instagram, zaobserwuj osoby, które codziennie mówią o badaniach – po angielsku i po polsku – i je KOCHAJĄ! Daj się zainspirować. Większość z nas ma choćby podstawy z języka angielskiego regularnego – pamiętaj – to konieczność, by przejść dalej i uczyć się języka specjalistycznego branżowego.

Wkrótce pojawią się aplikacje, produkty fizyczne i video mojego autorstwa we współpracy z najbardziej znanymi osobami promującymi pracę w badaniach klinicznych – zachęcam do zapoznania się z tematem.

W jaki sposób sprawdzić czy język angielski jest komunikatywny?

W najprostszy – jeśli jesteś w stanie w sposób logiczny i zrozumiały osiągnąć to, czego potrzebujesz – Twój język angielski jest na poziomie komunikatywnym.

Kto najczęściej się do Ciebie zgłasza?

W związku z moją intensywną pracą na instagramie w ostatnich miesiącach są to przede wszystkim osoby zainteresowane pracą w branży badań klinicznych. 95% osób stanowią farmaceuci. Jesteś zdziwiony? Gigantyczna ilość wiedzy o chemii, medycynie, lekach – a ich praca jest sprowadzona do sprzedawania jak w sklepie. No come on. Kto by nie chciał więcej.

Drugą grupą są młode mamy, które chcą zrobić coś dla siebie – w końcu! Chcą pomyśleć o swojej karierze, czasie dla siebie, samorozwoju. I im najbardziej kibicuję, ponieważ pamiętając o potrzebach wszystkich na około, zapominają o najważniejszym – o sobie.

Jak wygląda nauka języka pod Twoim kierownictwem?

Moje kursy są całkowicie zindywidualizowane. Startujemy kursy ze szkieletem zajęć, cały czas słuchając, jakie maja potrzeby kursanci.

Materiały dotyczące bólu? Lecę, robię, przepracowujemy.

Materiały dotyczące pisania e-maili w środowisku badań? Lecę, robię, przepracowujemy.

Atmosfera na zajęciach zawsze jest super przyjacielska, nie ma miejsca na ocenianie, krytykę.

Jestem tu dla Was.

Duży nacisk kładę na konwersacje i wymianę doświadczeń w branży. Naprawdę jedną z najcenniejszych części naszych kursów jest właśnie wymiana doświadczeń. Każdy uczy się od każdego. Piękne rzeczy.

Jaką udzieliłabyś radę osobie, która chce rozpocząć swoją karierę w badaniach klinicznych, ale nie zna języka branżowego?

Odśwież regularny angielski, potem startuj do branżowego. Skok na głęboką wodę może być fun. Ale nie, kiedy nie wiesz, jak utrzymać się na wodzie.

Kiedyś zostało skomentowane, dlaczego kupuję taki drogi podkład do twarzy. O ironio, w języku angielskim podkład do twarzy i fundamenty domu brzmią dokładnie tak samo – foundation.

Nie wybudujesz porządnego domu na słabych fundamentach. (Ani porządnego makijażu na słabym podkładzie.)

Dziękuję za rozmowę

CEO MEDICAL PROS

Wykładowca Medical & Clinical Trial English, coach i rekruter personelu medycznego, pasjonatka medycyny, badań klinicznych, psychologii i samorozwoju.

SHARE THIS

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *